Wizyta świętego Mikołaja
- Pokaż, na której przegródce jest numer pięć ? – zapytała mama pięcioletniego Krzysia.
Chłopiec uważnie przyjrzał się zawieszonemu na ścianie kalendarzowi adwentowemu i triumfalnie zawołał wskazując paluszkiem:
- Tutaj!
- Brawo! – pochwaliła go mama. – teraz możesz otworzyć.
Krzyś wyjął czekoladkę, odwinął z folii i włożył do buzi.
- A teraz pomóż Frankowi znaleźć piątkę w jego kalendarzu. On ma dopiero niecałe trzy latka i sam nie zna cyferek tak dobrze jak ty.
Krzyś odnalazł na kalendarzu właściwą przegródkę i podał bratu czekoladkę.
- Powiedzcie mi jaka jest następna cyfra po piątce? – zapytała mama.
- Osiem! – wykrzyknął Franek.
- Sześć! – poprawił go Krzyś.
- A wiecie co to za dzień, szósty grudnia?
- Cwaltek – oświadczył Franek.
- Nie czwartek tylko sobota, ale nie o to mi chodziło. – powiedziała mama – Co się stanie tego dnia, czyli jutro?
- Wiem! – wykrzyknął Krzyś. – Przyjdzie Mikołaj. Mamo, mamo czy on przyjedzie na saniach ciągniętych przez renifery i wejdzie przez komin? Czy mamy zostawić na noc takie duże skarpetki koło kominka?
- Mikołaj musiał trochę zmienić swoje zwyczaje. – powiedziała mama. – Widzicie jaka jest pogoda. U nas nie ma śniegu więc nie da się jeździć na saniach. Wobec tego Mikołaj, który musi przywieźć prezenty bardzo wielu dzieciom tej nocy objedzie na sankach kraje położone bardziej na północ, gdzie jest zimno i leży śnieg. A do nas przyjdzie jutro za dnia. I nie będzie wchodził przez komin, bo Mikołaj ma duży brzuch, a nasz komin nie jest dość szeroki. Poza tym Mikołaj prosił żeby nie wieszać tych skarpetek. Były z tym problemy. Niektóre dzieci rozwieszały dziurawe skarpetki, prezenty spadały na podłogę i się tłukły, więc Mikołaj da wam podarunki prosto do rączek.
Następnego dnia po powrocie z przedszkola Krzyś i Franek niecierpliwie oczekiwali na Mikołaja. Wreszcie rozległo się pukanie do drzwi. Kiedy mama je otwarła do środka wkroczył ubrany w czerwony strój brzuchaty człowiek z bujną białą brodą i siwą czupryną, spod której spoglądały wesołe oczy.
- Ho, ho, ho, ho. – zawołał niskim głosem. – Kogo my tu mamy? Jak masz na imię chłopczyku?
- Krzyś.
- A ty?
Franek schował się za mamę.
- Nie bój się. Powiedz jak się nazywasz. – namawiała mama.
Jednak Franek nadal milczał przytulony do niej.
- Zaraz, zaraz. – rzekł Mikołaj. – Mam tutaj przecież listy od wszystkich grzecznych dzieci, w których pisały jakie mam przynieść prezenty. W tym liście jest napisane, że brat Krzysia ma na imię Franek. Zgadza się?
- Mamusiu, cemu Mikołaj ma takie same buty jak wujek Henio? – zapytał w tym momencie Franek.
Mikołaj się zakrztusił.
- Wiele osób zimą nosi takie buty. – powiedziała mama.
- A czy wy byliście grzeczni? – zapytał Mikołaj.
- Taaak! – zawołali chórem Franek i Krzyś.
- No to proszę! – Mikołaj sięgnął do worka z prezentami.
***
Wieczorem, kiedy Franek położył się już spać Krzyś powiedział do mamy:
- Ten Mikołaj był jakoś dziwny. Mnie się wydaje, że on ci podkradł prezent.
- Co ty opowiadasz?
- Bo ten prezent co on mi dał to ja widziałem wczoraj na szafie. Poznałem po opakowaniu. Ty go tam położyłaś.
- Nie, coś ty, To chyba elfy. Przecież wiesz, że Mikołaj daje prezenty wszystkim grzecznym dzieciom. To bardzo dużo i nie zmieściłyby się w nawet w takim wielkim worku. Elfy pomagają Mikołajowi i myślę, że wcześniej dostarczają prezenty do domów dzieci, a Mikołaj je stamtąd pakuje do worka i rozdaje.
- Mnie się wydaje, że Mikołaj nie jest prawdziwy. – powiedział Krzyś. – Wszędzie jest – w dużych sklepach, w przedszkolach i w domach. I za każdym razem wygląda trochę inaczej.
- To prawda, że niektórzy ludzie udają Mikołaja po to aby zrobić innym, a zwłaszcza dzieciom, przyjemność. Ale to nie znaczy, że prawdziwego Mikołaja nie ma. Wielu chłopców nosi koszulki piłkarskie z napisem „Messi” na plecach. Oczywiście, żaden z nich nie jest Messim, ale to nie znaczy, że prawdziwy Messi nie istnieje. Trzeba wierzyć, że istnieje prawdziwy Mikołaj. Bo jeśli wierzysz w Mikołaja to wierzysz w to, że nie jest dobrze gromadzić bogactwo tylko dla siebie. Kiedy wierzysz w Mikołaja to wierzysz, że prawdziwym szczęściem jest dzielenie się tym co masz z innymi i dawanie dzieciom radości. Dlatego, Krzysiu, wierz zawsze w prawdziwego Mikołaja bo jeśli w niego wierzysz, to wierzysz, że na świecie jest więcej dobra niż zła.