piątek, 14 sierpnia 2026

Algorytm

 

Algorytm

              Wanda i Krystian w trakcie wakacji unikali dużych miast. Co innego wiosenny, weekendowy city break. Popularne metropolie oferują liczne atrakcje w postaci klubów, zabytków, a jak kto lubi to również muzeów, a temperatura przed sezonem letnim jest do zniesienia. Natomiast w lipcu i sierpniu miasta nagrzewają się jak piekarniki. Wystarczy przejść ulicą kilkaset metrów aby spocić się i mieć dość spacerów. 

              Z tego powodu Wanda i Krystian wybrali na wakacje jedną z greckich wysp, i to nie żadną z tych popularnych, obleganych przez turystów. Zdecydowali się na wysepkę, na której nie było lotniska co zniechęcało biura podroży do organizacji wyjazdów. Dotrzeć tam dało się jedynie promem. Podróż była skomplikowana lecz nagrodą za to był spokój i posiadanie dzikich plaż niemal do prywatnego użytku. Na wyspie nie było barów ani restauracji należących do globalnych sieci. W zamian można było znaleźć  tawerny oferujące lokalne potrawy.

              Już pierwszego wieczoru Wanda i Krystian wybrali się na porośnięte suchymi ziołami wzgórze górujące nad morską zatoką.  Z myślą o rodzinie i znajomych zrobili sobie selfie do zamieszczenia na portalu społecznościowym. Wyspa była odludna lecz cywilizacja w postaci internetu już tam dotarła. Przed wyjazdem firma telekomunikacyjna zaoferowała Wandzie usługę polegającą na przechowywaniu zdjęć zrobionych jej smartfonem w chmurze. Dzięki temu nie trzeba się było martwić, że pamięć telefonu zapełni się zdjęciami. Nie musieli zatem ograniczać się w liczbie ujęć. Zrobili ich sporo. Po powrocie do pensjonatu wybrali jedną fotkę. Zrobił ją Krystian bo miał dłuższe ramię. Oboje w prawych dłoniach trzymali butelki z sokiem pomarańczowym zakupione przed spacerem. Ujęcie obejmowało ich od pasa w górę. W tle widniała zatoka, na której promyki słońca odbijały się od drobnych fal. Zamieścili post na portalu z podpisem „Początek wakacji”.

              Rano obudził Wandę telefon od matki.

              - Dlaczego mówiliście, że jedziecie na wakacje do Grecji?

              - Jak to dlaczego? Bo wyjechaliśmy do Grecji.

              - To dlaczego zamieściliście zdjęcie z Paryża?

              - Jakiego Paryża?

              - Co znaczy jakiego? Paryża z wieżą Eiffla, która jest na zdjęciu.

              - Nie rozumiem o czym mówisz. Daliśmy na portal zdjęcie zatoki wykonane z górującego nad nią urwiska.

              - To dziwne bo na zdjęciu jest Paryż.

              - Nie rozumiem. Postaram się sprawdzić co się stało.

              - Dobrze. Zresztą to nie ważne, skoro mówisz że zgodnie z planem jesteście w Grecji. Jak podróż?

              - W porządku. Trochę to trwało, ale dotarliśmy bez problemów. Mamo, będę kończyć bo chcę zobaczyć o co chodzi z tym zdjęciem.

              Ledwo Wanda skończyła rozmowę odezwał się telefon Krystiana. Dzwonił kolega z pracy.

              - Stary, gratulacje. Widzę, że zdecydowałeś się na romantyczny wypad do Paryża. Tylko czemu ściemniałeś z tą Grecją?

              Wanda weszła na portal i zobaczyła wczorajszy wpis. Podpis się zgadzał, ale nad nim , jak mówiła mama, widać było Wandę z Krystianem na tle wieży Eiffla. W dłoniach zamiast soku pomarańczowego trzymali po butelce Coca Coli.

              - Co jest, kurde, grane? – zawołał Krystian.

              Na stronie portalu była ikonka „Zgłoś niewłaściwe treści”.  Po kliknięciu otwierało się okienko, w które można było wpisać mailową wiadomość. Krystian napisał: „Zamieszczone przez nas zdjęcie zostało zmanipulowane. Żądamy przywrócenia właściwej wersji”. Kliknął  „wyślij”.

              Po śniadaniu poszli na plażę. Górowało nad nią urwisko, na którym wczoraj  zrobili selfie. Tym razem sfotografowali się w odwrotnym kierunku. Stali na brzegu morza, a wzgórze znajdowało się w tle. W dłoniach trzymali kiście winogron zakupione na straganie w uliczce, przy której stał ich pensjonat. Selfie zamieścili na portalu  z podpisem „To nie jest Paryż”.

              Niedługo po tym zadzwoniła koleżanka Wandy.

              - Fajne zdjęcie. – powiedziała. – Ale o co chodzi z tym podpisem? Dlaczego to nie jest Paryż? Przecież widzę.

              Wanda szybko zakończyła rozmowę i zajrzała na portal. Zobaczyła zdjęcie, na którym stała z Krystianem na tle Łuku Triumfalnego na placu du Carruosel. W dłoniach mieli po paczce chipsów Lays. Tym razem Krystian zdenerwował się na poważnie. Nie dał się zbyć wysłaniem kolejnego maila i tak długo szukał w internecie aż znalazł numer do konsultanta portalu. Cierpliwie go wybierał, aż dodzwonił się za którymś razem. Wysłuchał trochę muzyczki i kilku nagranych komunikatów aż odezwał się ludzki głos. Głos ten nie był jednak do końca ludzki, gdyż konsultant okazał się botem.  Krystian zgłosił swoje pretensje dotyczące zmienionych zdjęć starając się mówić spokojnie. Bot wytłumaczył, że  paragraf siedemnasty, ustęp trzeci podpunkt 2 regulaminu portalu pozwala na modyfikację zdjęć zapisanych w chmurze zgodnie z życzeniami reklamodawców.  Ponadto portal posiada badania, z których wynika że zdjęcia z dużych metropolii mają większą oglądalność niż z odludnych wysp, więc zmiana tła zdjęcia jest w interesie użytkowników portalu, gdyż zapewnia większe zasięgi. Edycja zdjęć odbywa się zgodnie ze specjalnym algorytmem.  Po tym połączenie zostało przerwane.

              Wieczorem Wanda i Krystian poszli na kolację do niewielkiej restauracji położonej przy nadmorskiej promenadzie. Zrobili sobie selfie przy stole, na którym stały porcje musaki. Wanda zamieściła zdjęcie na profilu i podpisała: „Po obowiązkowym zwiedzaniu największych atrakcji Paryża wybraliśmy się na romantyczną kolację do Dzielnicy Łacińskiej. Wybraliśmy klimatycznego MacDonaldsa i zamówiliśmy po Big Macu.”

             

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz