czwartek, 15 października 2026

Platan

 

Platan

              Platan przez te dziesięć lat właściwie się nie zmienił. Tak mu się przynajmniej wydawało. Młode drzewa mają co roku dostrzegalne przyrosty, ale gdy już osiągną pewien wiek i rozmiar to w kolejnych latach wypuszczają jedynie niewielkie  nowe pędy. Ten platan był już wiekowy. Gdyby porównać zdjęcia sprzed dziesięciu lat z aktualnymi to pewnie dałoby się zauważyć różnicę. Ale bez tego drzewo wydawało się takie samo jak jego obraz, który zachował w pamięci.

              I wtedy i teraz platan wydawał się esencją atmosfery późnego, śródziemnomorskiego lata. Jego liście były wielobarwne. Niektóre wciąż zielone, inne już pożółkłe lecz nadal wiszące na gałęziach, a u podnóża drzewa, wokół jego łaciatego pnia leżało już sporo opadłych, brązowych i zeschniętych. Nie było wiatru, a niebo stanowiące tło dla platana było niebieskie, lecz już lekko przybladłe w oczekiwaniu na nadchodzącą jesień. Cały obraz był stonowany, bez ostrych kolorów. Tworzył atmosferę spokoju i odpoczynku zwłaszcza gdy spojrzało się na niego przez szkło kieliszka z białym winem, które tak naprawdę nie było białe lecz lekko złociste.

              Wtedy, dziesięć lat temu, pod platanem panowała ta sama senna, leniwa, lekko melancholijna atmosfera. Zmieniły ją jej słowa. Wybrali się na te wspólne wakacje po kilku miesiącach związku, który wydawał się udany. Dlatego to co usłyszał było dla niego bolesnym zaskoczeniem. Powiedziała, że się na nim zawiodła. Liczyła na szalone wakacje, a on okazał się nudny. Zamiast się bawić tylko wylegiwał się na plaży, czytał, gapił się na platan i niemal do niej nie odzywał. Oświadczyła, że po powrocie koniec z ich znajomością i nie dała się w żaden sposób przekonać do zmiany tej decyzji.  Przeżył to ciężko.

              Spotkał ją ponownie, przypadkiem, kilka tygodni temu na zakupach w galerii handlowej. Nie zmieniła się wiele. Rysy jej twarzy, poprzednio pełnej jak u nastolatki, nieco się wyostrzyły, ale dzięki temu wydawała się jeszcze bardziej atrakcyjna. Spod urody można było łatwiej dostrzec osobowość.  Ich oczy się spotkały i przez chwilę oboje zastygli w bezruchu. Ona odezwała się pierwsza.

              - Cześć! Co u ciebie?

              Dobre pytanie. Weź, człowieku, i streść ostatnie dziesięć lat w kilku zdaniach. Nie podjął się tego zadania, więc rzekł:

              - W porządku. A ty?

              - Też. W zasadzie w porządku.

              Znów chwila ciszy, i znów ona ją przerwała.

              - Słuchaj, może wstąpimy na kawę? Skoro już na siebie wpadliśmy… Tu gdzieś jest jakaś kawiarenka.

              Zgodził się. Znaleźli lokal, a w nim stolik ustawiony w zacisznym kącie, gdzie dało się rozmawiać bez przekrzykiwania muzyki dobiegającej z korytarza galerii. Zamówił podwójne espresso, a ona cappuccino. Przez dłuższą chwilę opowiadali sobie nawzajem o tym co wydarzyło się w ich życiu od czasu rozstania. Praca, sukcesy i niepowodzenia, mieszkania, kredyty, te sprawy. Okazało się, że pod względem materialnym oboje sobie dobrze radzą. Ona pierwsza zdecydowała się zadać osobiste pytanie:

              - Jesteś teraz z kimś?

              - Było kilka związków ale żaden nie przetrwał.

              - Dlaczego? – zapytała wyraźnie zaintrygowana.

              Powinien powiedzieć, że dlatego, że żadna z nich nie była taka jak ona. Nie zdecydował się jednak przyznać, że wciąż za nią tęskni, że nie dał rady o niej zapomnieć.

              - Jak to się mówi, niezgodność charakterów i wzajemnych oczekiwań. Sama wtedy, na koniec, powiedziałaś, że jestem nudny.

              Zareagowała gwałtownie.

              - Byłam głupia. Tak jak ty, też próbowałam później z kimś się związać ale też mi nie wyszło.  Niestety, ci, co nie są nudni tylko zabawowi, okazują się na koniec nieodpowiedzialni. Wciąż by się tylko bawili. Nie potrafią dorosnąć i podjąć poważnej decyzji. Nie chcą wziąć odpowiedzialności za swoje i czyjeś życie. Do tego z reguły zabawa z jedną dziewczyną wystarcza im tylko na pewien czas, a później kombinują jak by tu zmienić model na nowszy.

              Opuściła na chwilę wzrok. Przez dłuższy czas milczała. Na koniec spojrzała mu prosto w oczy i cichym głosem spytała:

              - Myślisz, że moglibyśmy spróbować jeszcze raz od nowa?

              Przez chwilę zastanawiał się jak odpowiedzieć. Nie chciał stracić tej drugiej szansy, którą niespodziewanie otrzymał, ale nie chciał też zareagować nadmiernie entuzjastycznie. Zbyt dobrze pamiętał te jej słowa sprzed dziesięciu lat. Bał się, że rany, które tak długo się goiły mogą się na nowo otworzyć.

              - Spróbować zawsze można. Mogę obiecać, że postaram się być mniej nudny. Ale wiesz jak to jest. Da się udawać kogoś innego od tego kim się jest ale po jakimś czasie prawdziwy charakter wychodzi na jaw. Nie można przez całe życie odgrywać nie swojej roli. To nie jest recepta na szczęście.

              - Przepraszam cię za to co wtedy mówiłam. To było głupie i niesprawiedliwe. Zmądrzałem od tamtej pory i wiem, że popełniłam błąd. Nie oczekuję że staniesz się inny, że będziesz zabawowy i zmienisz moje życie w szalony bal. Chciałabym spróbować znowu być z tobą, takim jakim jesteś. W gruncie rzeczy, chyba przez całe te lata gdzieś w tyle głowy miałam myśl, że zrobiłam głupstwo i spieprzyłam fajną relację. Zrozumiałam to w chwili kiedy cię przed chwilą ponownie spotkałam. Bałam się zapytać czy kogoś masz, bo wtedy nie miałabym prawa pakować ci się w życie i utrudnić relację jaką zbudowałeś. Może nie powinnam mówić tego tak wprost, ale skoro jesteś sam i skoro nie zareagowałeś z niechęcią na mój widok to chciałabym naprawić to co zepsułam dziesięć lat temu. Czy dasz mi tę szansę?

              - Tak. Skoro jesteś ze mną szczera, to przyznam, że wciąż nie mogę o tobie zapomnieć. Chcę spróbować od nowa. Ale mam jeden warunek. Aby zacząć na nowo pojedźmy na wakacie w tamto miejsce gdzie wtedy to się skończyło.

***

              Platan przez te dziesięć lat właściwie się nie zmienił. Spoglądali na niego przez szkło kieliszków z białym winem, które tak naprawdę nie było białe lecz lekko złociste. Wokół panował ta sam senny nastrój późnego, śródziemnomorskiego lata, lecz tym razem nie było w nim nostalgii. Uśmiechali się do siebie i byli szczęśliwi.

              - To jak myślisz? – spytała- Uda nam się?

              - Uda się. Właściwie już się udało.

              - Powiedz mi, dlaczego chciałeś ponowne przyjechać w to miejsce? To było dość ryzykowne. Mogło obudzić złe wspomnienia.

              - Byłem pewien, że nam się uda i żadne wspomnienia w tym nie przeszkodzą. Ale chciałem odczarować złe skojarzenia jakie miałem z tym platanem po tamtej rozmowie. No bo przecież to drzewo nie jest niczemu winne.

             

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz